Jak podzielone są grupy i po co ten podział
Podział na roczniki nie jest widzimisię związku. Wynika z tego, że ośmiolatek i trzynastolatek różnią się wszystkim: długością kroku, zdolnością do skupienia, siłą uderzenia, rozumieniem gry bez piłki. Dlatego formaty rozgrywek są inne dla różnych kategorii. Najmłodsi grają w małych składach na małych boiskach, bo dzięki temu każdy z nich ma znacznie więcej kontaktu z piłką. To nie jest wersja uproszczona dla dzieci. To jest wersja skuteczniejsza.
Przy 4v4 statystycznie każdy zawodnik dotyka piłki kilkakrotnie częściej niż przy pełnym składzie. Więcej dotknięć to więcej powtórzeń, a więcej powtórzeń to szybsze uczenie się. Do tego dochodzi prostsza sytuacja taktyczna, którą dziecko jest w stanie ogarnąć wzrokiem. Kiedy sześciolatka wystawisz na duże boisko w składzie jedenastoosobowym, przez większość meczu będzie stał i patrzył. Zdarza się to nadal w klubach, które chcą szybkiego wyniku, i jest to jeden z poważniejszych błędów w szkoleniu najmłodszych.
| Kategoria | Wiek | Format | Liczba zajęć | Co jest priorytetem |
|---|---|---|---|---|
| Skrzaty | 5-6 lat | 4v4 | 2 w tygodniu | Ruch, równowaga, oswojenie z piłką |
| Żaki | 7-9 lat | 5v5 | 2 w tygodniu | Prowadzenie piłki, proste podanie, gra jeden na jeden |
| Orliki | 10-11 lat | 7v7 | 2-3 w tygodniu | Drybling, przyjęcie kierunkowe, decyzje w małej grze |
| Młodziki | 12-13 lat | 9v9 | 3 w tygodniu | Gra na większej przestrzeni, ustawienie ciała, stałe fragmenty |
| Juniorzy młodsi | 14-15 lat | 11v11 | 3 plus mecz | Zadania na pozycji, wytrzymałość, gra zespołowa |
| Juniorzy starsi | 16-18 lat | 11v11 | 3-4 plus mecz | Przygotowanie do piłki seniorskiej, intensywność, regularność |
W praktyce granice między grupami są elastyczne. Dziecko wyrastające fizycznie ponad rówieśników czasem trenuje z rocznikiem starszym, a zawodnik późno dojrzewający dostaje dodatkowy rok w spokojniejszym otoczeniu. Nie ma w tym nic złego, choć bywa źródłem nieporozumień z rodzicami, którzy odbierają przesunięcie w dół jako karę. Nią nie jest.
Nabór, testy i pierwsze tygodnie
Nabór prowadzimy właściwie cały rok, choć najwięcej dzieje się przed startem rundy jesiennej i tuż po feriach. W młodszych grupach nie ma żadnej selekcji na wejściu. Dziecko przychodzi, trenuje przez kilka tygodni i samo widzi, czy mu to odpowiada. W starszych rocznikach, gdzie skład jest już zamknięty zgłoszeniem do rozgrywek, testy mają sens, bo trzeba sprawdzić, czy zawodnik poradzi sobie z tempem grupy.
To, czego szukamy na testach, może zaskoczyć. Umiejętności techniczne są oczywiście ważne, ale rzadko decydują. Większe znaczenie ma to, jak dzieciak reaguje na stratę piłki, czy wraca do obrony bez przypominania, czy słuchają go koledzy, czy potrafi powtórzyć ćwiczenie po korekcie. Zawodnik z solidnym dryblingiem i zerową odpornością na krytykę będzie problemem za dwa lata. Zawodnik przeciętny technicznie, ale pracujący, zwykle dogania resztę.
- Na pierwszy trening wystarczą sportowe buty, wygodny strój i własna woda. Nic więcej nie jest potrzebne.
- Korki lanki mają sens dopiero przy regularnej grze na trawie, i to w rozmiarze na teraz, nie na wyrost.
- Ochraniacze na golenie są obowiązkowe w meczach i zdecydowanie zalecane na treningach z grą.
- Orzeczenie lekarskie potrzebne jest przed zgłoszeniem zawodnika do oficjalnych rozgrywek.
- Pierwszy miesiąc traktujemy jako okres próbny dla obu stron, bez żadnych zobowiązań.
Pierwsze tygodnie bywają trudniejsze, niż rodzice zakładają. Dziecko wchodzi do grupy, która zna się od dawna, i przez chwilę stoi z boku. To normalne i mija zwykle po dwóch, trzech treningach. Gorzej, jeśli nikt tego nie zauważy. Dlatego trenerzy w Radlinie mają prostą zasadę: nowy zawodnik przez pierwszy miesiąc dostaje osobne parę zdań po każdych zajęciach. Szczegóły organizacyjne opisaliśmy przy okazji treningów dla dzieci.
Czego nie obiecujemy
Nie obiecujemy kariery. Statystyka jest bezlitosna i każdy uczciwy trener ją zna: z rocznika liczącego dwadzieścia kilka osób do piłki seniorskiej na jakimkolwiek poziomie trafia zwykle kilku zawodników, a do zawodowstwa praktycznie nikt. To nie jest powód, żeby rezygnować. To jest powód, żeby budować szkolenie wokół czegoś innego niż przyszły kontrakt.
Realne korzyści są mniej efektowne, ale pewniejsze. Dziecko przez kilka lat regularnie się rusza, co przy obecnym poziomie aktywności fizycznej nastolatków ma konkretne znaczenie zdrowotne. Uczy się funkcjonować w grupie, w której nie każdy jest jego kolegą. Przegrywa i wraca w następnym tygodniu. Podporządkowuje się zasadom ustalonym przez kogoś spoza rodziny. Te rzeczy zostają na dłużej niż umiejętność przyjęcia piłki wewnętrzną częścią stopy.
Uwaga praktyczna: najwięcej rezygnacji notujemy między trzynastym a piętnastym rokiem życia. Powód rzadko leży w piłce. Zwykle to zbieg okoliczności: zmiana szkoły, skok wzrostu, mniej czasu, konflikt w grupie. Warto wtedy porozmawiać z trenerem, zanim padnie decyzja o odejściu.
Osobny temat to obciążenia. W wieku 12-15 lat organizm rośnie nierównomiernie i część dolegliwości, które rodzice biorą za kontuzję, wynika po prostu z tempa wzrostu. Ból kolana u trzynastolatka po sezonie intensywnych treningów to sygnał, którego nie wolno lekceważyć, ale też nie zawsze oznacza uraz. W takich sytuacjach lepiej odpuścić tydzień niż przez pół roku leczyć skutki ignorowania problemu.
Zobacz także
Co naprawdę decyduje o tym, czy szkolenie młodzieży działa
Kiedy rodzic wybiera klub dla dziecka, zwykle patrzy na dwie rzeczy: na wyniki drużyn młodzieżowych i na to, jak wygląda obiekt. Obie są słabymi wskaźnikami. Wyniki w kategoriach do trzynastu lat mówią głównie o tym, ilu w danym roczniku jest chłopaków urodzonych w styczniu i lutym, bo w tym wieku różnica dziesięciu miesięcy w metryce oznacza często różnicę kilkunastu centymetrów wzrostu. Ładny obiekt jest przyjemny, ale nie zastąpi trenera, który zna imiona wszystkich dwudziestu zawodników i wie, który z nich przez ostatnie dwa tygodnie chodzi przygnębiony.
Sensowniejsze pytania są zupełnie inne. Ilu zawodników z rocznika zostaje w klubie po trzech latach. Ile minut w meczu dostaje trzynasty zawodnik w kadrze, a nie pierwszy. Czy trener po przegranym meczu rozmawia o konkretnych sytuacjach, czy krzyczy. Czy w zespole gra ktoś, kto zaczął później niż reszta. Odpowiedzi na te pytania mówią o klubie znacznie więcej niż tabela. Można je zdobyć bez żadnej wiedzy taktycznej, po prostu przychodząc na dwa treningi i patrząc.
Druga sprawa to ilość gry. Brzmi banalnie, tylko konsekwencje są poważne. Zawodnik, który przez sezon spędza na boisku w meczach łącznie kilkaset minut, rozwija się inaczej niż ten, który ma tych minut kilkadziesiąt. Dlatego w młodszych kategoriach rotacja składu nie jest wyrazem dobroci trenera, tylko podstawowym narzędziem szkoleniowym. Klub, który w kategorii orlika gra cały sezon jedną trójką najlepszych, poświęca dwunastu innych zawodników dla wyniku, którego za trzy lata nikt nie będzie pamiętał.
Trzecia rzecz dotyczy języka używanego na treningu. Dziecko w wieku dziesięciu lat nie przetworzy instrukcji złożonej z trzech warunków. Nie zapamięta uwagi wypowiedzianej w trakcie gry, kiedy patrzy w zupełnie inne miejsce. Dobra korekta jest krótka, konkretna i podana zaraz po sytuacji, której dotyczy. Cała reszta to hałas. Trenerzy mówiący dużo i głośno zwykle wydają się zaangażowani, a w praktyce przekazują mniej informacji niż ktoś, kto zatrzymuje grę na dziesięć sekund i pokazuje jedną rzecz.
Do tego dochodzi kwestia, o której rzadko mówi się na zebraniach: rola rodziców przy linii bocznej. Dziecko słuchające jednocześnie trenera z jednej strony i ojca z drugiej dostaje sprzeczne polecenia i zwykle nie wykonuje żadnego. Jeśli chcesz pomóc, najskuteczniejsze jest milczenie w trakcie gry i rozmowa po meczu, przy czym nie o błędach, tylko o tym, czy było fajnie. Brzmi to jak porada z poradnika, a jest po prostu obserwacją powtarzającą się w każdym klubie młodzieżowym w kraju.
Na koniec rzecz najmniej przyjemna. Nie każde dziecko polubi piłkę i to jest w porządku. Czasem po roku okazuje się, że woli pływanie, koszykówkę albo nic z tych rzeczy. Klub, który w takiej sytuacji próbuje zatrzymać zawodnika presją albo poczuciem winy, robi krzywdę jemu i sobie. Lepiej rozstać się dobrze, bo dziecko wróci za dwa lata albo przyprowadzi kolegę. Więcej o codziennej organizacji zajęć znajdziesz na stronie o treningach piłkarskich, a informacje o klubie i drużynach zebraliśmy na stronie głównej.